środa, 27 czerwca 2012

Kupujemy Passata B6

Decydując się na zakup używanego passata b6 stajemy przed ogromną liczbą dylematów. Na rynku wtórnym cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Możemy wybierać w ogromnej gamie kolorów i silników. Czy wybrać przestronne kombi z dużym bagażnikiem czy klasycznego sedana. Gdy już wybierzemy odpowiednią konfiguracje pozostaje jeden z ważniejszych wyborów: SILNIK. Szeroka gama rozpoczyna się od pojemności 1.4 do 6 cylindrowego 3.6 V6.
Czego powinniśmy być świadomi decydując się na silnik benzynowy:
Ich zdecydowaną zaletą jest dużo niższa awaryjność porównując go z silnikiem TDI. W tym silniku nie popsują się pompowtryski, nie pęka głowica (jak w pierwszych 2.0 tdi) oraz nie ma wadliwej pompy oleju której łańcuch  ścierał zęby koła  napędowego w dwulitrówkach. Awarii nie ulegnie koło dwumasowe. Kolejną zaletą jest dużo tańszy serwis - przeglądy. Nie słychać charakterystycznego dla diesli "klekotu" więc jest duuużo cichszy co czyni go bardziej komfortowym. Ma jednak podstawową wadę - SPALANIE. Średnie spalanie silnika 1.6 to około 8 litrów. Każdy większy i mocniejszy pali więcej. 2.0 TSI przy normalnej jeździe raczej nie  zejdzie poniżej 10 litrów. Nie mówiąc już o sportowej V6 która poniżej 12 nie zejdzie. (to jak polonez tylko komfort lepszy)
Decydując się na dużo oszczędniejszego diesla mamy kolejne dylematy. 1.9 czy 2.0 ? Ten pierwszy słabszy ale mniej awaryjny. Jeśli już koniecznie chcemy diesla to moje zdanie na ten temat jest takie: 1.9 TDI jeśli są to pierwsze lata produkcji. 2.0 TDI z późniejszych wyposażonych we wtrysk CR (Common Rail). Dlaczego ? Ponieważ 1.9 nie miał wadliwej głowicy i pompy oleju. Zostają jedynie pompowtryski oraz koło dwumasowe. Natomiast 2.0 TDI po 2008 jest już na tyle dopracowany, że trudno mu wytknąć wady z pierwszych lat produkcji. Spalanie jest prawie połowę niższe niż w benzynie.

Podsumowując mając do wyboru cichszą, mniej awaryjną ale bardziej paliwożerną benzynę oraz "klekota" z dość awaryjnym i silnikiem z małym apetytem na paliwo. Trzeba zadać sobie pytanie: czy bardziej nas boli jak pieniądze uciekają nam na stacji benzynowej wybierając bęnzyne czy w serwisie gdy kupimy diesla. To da nam jasny obraz którą wersję silnikową wybrać.

3 komentarze:

  1. Polacy napalili się na ten dieasle jak szczerbaty na suchary i płaczą...niestety

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak się kupuje 10-cio letniego diesla z przebiegiem 300tys..to się nie można dziwić. że się jeździ od mechanika do mechanika...ale niestety ludzi nie stać na nowsze modele i nie zdają sobie sprawy, że diesle po 2000 roku to już nie to co Golfy 2 i Diesle z początku lat 90tych..

    OdpowiedzUsuń
  3. Współczesny diesel po prostu wymaga świadomego użytkownika a nie takiego który mu wleje półsyntetyk bo przejechał 200 tyś km (nota bene w rzeczywistości nie pół tylko 1/3 synt i 2/3 mineralny)

    Nie pałować na zimnym silniku.
    Nie gasić natychmiast po szybszej jeździe.
    Od czasu do czasu przegonić go od niskich do wysokich obrotów, żeby się łopatki kierownicze w turbinie nie zastały.
    Olej dokładnie taki jak podaje instrukcja obsługi.
    Tankować tylko na dobrych stacjach.

    No i przede wszystkim PRZY ZAKUPIE -dokładna diagnostyka komputerem zrobiona przez kogoś kto się na tym dobrze zna. Inaczej to faktycznie proszenie się o kłopoty.

    Retro

    OdpowiedzUsuń